niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 1 - Nienawidzę cię suko !

18.12.12 - wtorek

- Hej kochanie - przywitał się i pocałował mnie Ryan.
- Hej - odpowiedziałam smutno.
- Co jest ? - zapytał. Ja tylko spojrzałam na niego niemrawo. - Znowu to samo ? Chyba będę musiał załatwić to osobiście. Mam już tego dość.
- Przestań. Przecież wiesz, że to tylko pogorszy sprawę... - spuściłam wzrok. O co chodziło ? O to, że moi rodzice uważają , że nie powinnam spotykać się z Ryan'em. Twierdzą, że przez niego mogę nabawić się macierzyństwa w młodym wieku. Robią mi awantury o to,że z nim jestem i tego nie kryję. A niby po co miałabym kryć to, co w moim życiu jest najcenniejsze ? To by było bez sensu. Już od trzech miesięcy mam szlaban na wychodzenie z domu nawet z Agathą, dopóki z nim nie zerwę. Łapię powietrze tylko podczas dziesięcio-minutowej drogi do szkoły. Weekendy spędzam w swojej sypialni korzystając z netbook'a, chociaż czasami nawet i tę rzecz rodzice konfiskują...
- To co mamy robić ? Co ja mam robić ? Patrzeć jak się nad tobą znęcają ? - Ryan był coraz bardziej zdenerwowany sytuacją.
- Znęcają ? - powtórzyłam jego słowo zdziwiona.
- Tak ! Tego już nie da się inaczej nazwać. Znęcają się nad tobą. Krzywdzą cię. Oni powinni dawać ci szczęście, a nie je odbierać. To chyba nie na tym polega rodzicielstwo. A tak poza tym... Na jakiej podstawie oni mnie oceniają ? Kiedy ostatnio zamienili ze mną zdanie ? No właśnie... Nigdy.
- Nie wiem już... najchętniej bym rzuciła to wszystko w cholerę...
- To dlaczego tego nie zrobimy ? Ucieknijmy stąd.
- Chyba żartujesz ! A szkoła ? Agatha ? Ona nie może być sama... Bez nas. - odparłam lekko zażenowana szczeniackim pomysłem.
- Masz rację... ale może chociaż zróbmy sobie przerwę na święta ? Wyjedźmy gdzieś razem.
- Oni się nie zgodzą, a ucieczka pozostawia po sobie zbyt duże konsekwencje... - mruknęłam. Ryan już nic nie mówił. Poprostu usadowił mnie w swoich ramionach.

19.12.12 - środa

- Mama pozwoliła, żebyś przyszła do nas w Sylwestra. Ona z ojczymem idą na jakiśtam bal, a my byśmy zostały z Julkiem. Do pomocy przy małym przyjechałaby babcia. - zwróciłam się do Agathy podczas przerwy obiadowej.
- Spokoo, przyjdę. A jak sytuacja... no wiesz ?
- Bez zmian. Nadal go nienawidzą. To się nigdy nie zmieni... - odparłam.

Po powrocie ze szkoły postanowiłam zajrzeć do pamiętnika.

" Czy to się nigdy nie zmieni ? 
Czy oni zawsze będą odbiera
ć mi szczęście ? Z dnia na dzień nabieram przekonania, że to może być prawda. Z dnia na dzień coraz bardziej mnie ranią. 
Czy lepiej by mi było u mojego biologicznego ojca ? Hm... Jest taka szansa, ale przecież on o mnie zapomniał... Ożenił się z jakąś pudernicą, a ja stałam się przeszłością.
Ucieczka... to dobre rozwiązanie ? 

I kiedy w końcu odejdą te bezsensowne pytania ?!"

   Byłam w kropce. W mojej głowie panował taki bałagan, jak ten, zapisany w dzienniku. Poukładanie tego wszystkiego było marzeniem. 
   

20.12.12 - czwartek

- Wstawaj ! Jedziemy do babci. - obudził mnie głos mojej mamy. Zazwyczaj budził mnie alarm w telefonie. No cóż... jak już coś ode mnie chcą, to nawet mnie obudzą.
- Zwariowałaś ? Muszę poprawić ocenę z chemii ! - w ogóle nie rozumiałam pomysłu mamy. Pozostały mi dwa dni przed świętami i kilka po, na poprawianie ocen, a ona piepszy mi tu o wizycie u babci.
- Bez dyskusji. Rodzina jest najważniejsza. Pakuj się.
- Nie.
- Słucham ?- zapytała z niedowierzaniem.
- Nie. Z czego, jak z czego, ale z nauki nie będę rezygnować dla twoich głupich wymysłów. Nie będziesz kierować moim życiem i tym czy zawalę chemię czy nie ! - łzy podchodziły mi do oczu. Matka podeszła, spojrzała prosto w moje źrenice i z zaskoczenia walnęła mnie w pysk.
- Nienawidzę cię suko ! - wrzasnęłam. Ubrałam się, zagarnęłam swój plecak i wybiegłam na dwór. Napisałam do Ryan'a, żeby nie czekał na mnie tam gdzie się zawsze spotykamy przed pójściem do szkoły. Sama skierowałam się do miejsca nauki i powoli zaczynałam żałować moich słów wykrzyczanych matce prosto w twarz...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Od autorki: No więc jest 1 rozdział. Dziękuję wam za komentarze pod prologiem, a szczególnie dziękuję za szczerość Mila. Właśnie takich komentarzy mi potrzeba, bo wtedy wiem, co mam poprawić w swoim pisaniu.
A teraz pytanie. Czy chciałby ktoś, żebym informowała go przez gg lub tt o nowych rozdziałach ? Jeśli tak, to podajcie w komentarzu swoje numery/nicki.
Proszę o komentarze, które są motywacją do coraz lepszych rozdziałów.
Wesołych świąt !
RealMadlene

2 komentarze:

  1. Cóż... Te zagraniczne imiona w Białymstoku trochę mi nie pasują. Jeszcze jedna rzecz rzuciła mi się w oczy gdy piszesz dialogi np. "- Hej kochanie. - przywitał się i pocałował mnie Ryan." przed myślnikiem po wypowiedzi bohatera nie powinno być kropki. Fabuła zapowiada się ciekawie i na pewno będę tu zaglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie bez skazań,wszystko świetne!Moja ty utalentowana pisarko ♥

    OdpowiedzUsuń