Podczas czytania słuchaj tego; http://www.youtube.com/watch?v=q9ayN39xmsI
Przechodząc obok bloku, w którym nie tak dawno mieszkałam zauważyłam kartkę... Gdy podeszłam i przeczytałam jej treść... zrobiło mi się słabo. To była kartka zawiadamiająca o śmierci któregoś z mieszkańców. Nazwiska... Imiona i nazwiska moich rodziców i brata wirowały mi przed oczami. Nie mogłam nic sobie poukładać. Nie dałam rady płakać. Tak bardzo byłam zszokowana. Otworzyłam drzwi klatki schodowej i wbiegłam na górę. Momentalnie wsadziłam i przekręciłam klucz. Przestąpiłam próg, a w mieszkaniu nic się nie zmieniło. Porozwalane zabawki Juliana na podłodze, pełna lodówka i mój pusty pokój. Nic z nim nie zrobili... a może nie zdążyli zauważyć że się wyprowadziłam. Albo nie zauważyli tego tak poprostu, albo poprostu umarli zbyt wcześnie, by odczuć po mnie pustkę.
Z moich oczu popłynęły łzy... Wyjęłam z szafy mamy jej ulubiony sweter i zaciągałam się zapachem jej perfum... Wszystkie chwile z nią przeszły mi przed oczami. Moment, gdy rozstawałyśmy się z moim biologicznym ojcem... Chwila, gdy ją pobił. Później już miałam wizje, a raczej wspomnienie, jak mama z ojczymem powiedzieli, że będę miała braciszka lub siostrzyczkę. Byłam szczęśliwa. Naprawdę chciałam rodzeństwa i je miałam. Kochałam Juliana bardzo mocno. Ich wszystkich bardzo kochałam.
- Madlene... tak mi przykro... - usłyszałam głos Ryan'a , ale go nie widziałam. Oczami byłam z moją rodziną. Widziałam święta Bożego Narodzenie, których nigdy nie spędziliśmy tutaj, tylko u dziadków na wsi. Zawsze było wspaniale. Widziałam nasze wspólne wakacje, zawsze nad morzem... Przed oczami miałam również narodziny Juliana. Całe życie... Wszystkie spędzone z nimi chwile panowały w mojej głowie.
W końcu się ocknęłam.
- Choćmy już... - Ryan złapał mnie za rękę i poszliśmy na policję.
- Tak mi przykro... zginęli w wypadku samochodowym. - usłyszałam od pracownika policji. - Ile ma pani lat ?
- 17. - odpowiedziałam dławiąc się łzami.
- Pan Michael nie był pani ojcem ?
- Był ojczymem. - odparłam.
- A co z pani ojcem ?
- Lata sobie po świecie niepamiętając o dziecku - odparłam ironicznie.
Pytano mnie o wszystko, ale koniec końców był taki, że mam przejąc majątek po mamie i ojczymie. Narazie niewiadomo co ze mną... są dwa, a raczej trzy warianty. Albo zajmie się mną biologiczny ojciec, a tego bardzo nie chcę, albo dziadkowie, a ostatni wariant to rodzina zastępcza. To wszystko mnie wykańcza... Ale jedno jest pewne. Kłótnia z mamą uratowała mi życie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Od autorki: Dziękuję za komentarze i przepraszam, że taki krótki i niestaranny rozdział, ale nie mam sił. Jestem wykończona psychicznie przez chłopaka... Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.
P.S. Miałam problem z wyborem piosenki.
RealMadlene
Adopcja dla każdego! Przygarnę czytelników! Jak sama dobrze wiesz, oni są najważniejsi. Dają ci to, czego potrzebujesz, wsparcie, a czasem kopa w dupę, byś wzniosła się ponad swoje możliwości. Dlatego przygarnę każdą osobę na chwilę, a może na dłużej. Kinder niespodzianki nigdy się nie kończą Do zaoferowania mam niewiele. Historie piątki przyjaciół-One Direction, które przenoszę z głowy tutaj, na bloga.
OdpowiedzUsuńKontakt: http://mpsth.blogspot.com/
Właściciel: Aluszru
Wymagania: po prostu mnie czytaj :3
Buziaki